|
|

Pod nogami - śnieg, za drzewami - śnieg, z nieba sypie - śnieg. Wszędzie biało… Ale to nie znaczy, że jest spokojnie, nie znaczy, że jest monotonnie, wręcz przeciwnie!
Gdy przed obiektywem aparatu staje TA PARA, wszystko może się zdarzyć. Za nic mają niską temperaturę, lekceważą to, co rozsądne, grzeczne.. i bardzo dobrze! Przecież o to chodzi w fotografii ślubnej!




Sezon 2010 uważam za otwarty:)


Takiego pleneru nie miał nikt i chyba mieć nie będzie. “Zróbmy coś niesamowitego, unikatowego, a zarazem szalonego; coś, na co nie każdy by się zgodził “, długo szukałem pary, która zgodziłaby się na takie szaleństwo… Aż spotkałem Marysię i Stasia… i pojechaliśmy wraz z wielką ekipą i sprzętem do zatorskiego parku..

… parku dinozaurów


Nie mogło również zabraknąć romantycznych akcentów


Takich sesji nie robi się co tydzień.
Choć może znajdzie się kiedyś chętna para…

Krystian jest żeglarzem z zamiłowania, pływał na Zawiszy Czarnym. Nic więc dziwnego, że razem z Anetą pobrali się.. na statku. I to nie byle jakim, tylko na Darze Pomorza, jednym z najlepiej rozpoznawanych polskich żaglowców.

Niezwykła sceneria da niezwykłych ludzi.


Angielski frak, angielski kapelusz Panny Młodej, angielskie kwiaty - liliowe i różowe hortensje, a na koniec - angielski, kremowy Rolls Royce z 1958 roku - Ania i Radek pobrali się w angielskim stylu.

A następnego dnia pełni entuzjazmu i radości zawojowali poznański Stary Browar.



Ona i On - Polka i Niemiec. Jej promienny uśmiech, jego spokój, ich Miłość.
Uczucie, które zbliżyło nie tylko dwoje ludzi, ale i ich rodziny, ich kultury. Takie śluby zawsze utwierdzają mnie w przekonaniu, że na świat nie zginie tak długo, jak będzie istniała Miłość.



Szaleństwom nie było końca!


Makijaż Ewy wykonała niezawodna Beata, którą serdecznie pozdrawiam


Bo góry mogą się poruszyć i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie
Iz 54, 10
Asia i Mateusz poznali się na studiach w Krakowie; ona- góralka spod samiuśkich Tater, on- Ślązak, wybrali na miejsce sesji plenerowej - ukochane Tatry.
Potęga natury i spokój emanujący z gór wywierają silne wrażenie, jednak tym razem stanowiły tylko tło… dla ich miłości.

Korzystając z okazji zahaczyliśmy o południowych sąsiadów- ot, taka zagraniczna sesja…



Po pierwsze - niezwykły ślub, niezwykłej pary w niezwykłym kościele - Agnieszka i Jon powiedzieli sobie tak w kościele św. Ducha w Koszalinie; Młodej Parze towarzyszyła najbliższa rodzina, rodzice Pana Młodego przyjechali aż z USA. Powiedzieć, że bariera językowa nie stanowiła żadnego problemu, to za mało - ona w ogóle nie istniała! Wszyscy goście bawili się doskonale do białego rana.Rodzina Jona była zachwycona atmosferą wesela i polskimi zwyczajami.


Po drugie - sesja plenerowa następnego dnia…

W dzień biały morze śpiewa, szepce i szeleści,
Samemu sobie jeno gwarząc opowieści.
Kto się w nie wsłucha, słyszy w jego dziwnym szumie
Dalekie, tajne głosy, których nie rozumie.
L. Staff, Wieści morza


Źle, fatalnie - tak rozpoczęliśmy pisanie bloga.. Dlaczego? Ponieważ zapomnieliśmy o tak podstawowej rzeczy, jak przywitanie! Teraz naprawiamy błąd - kłaniamy się w pas i mówimy wszystkim odwiedzającym “dzień dobry”!
WED to nasze wspólne, choć każdy działa samodzielnie, dziecko. Obydwaj - Maciej i ja (czyli Łukasz) jesteśmy absolwentami ASP na wydziale fotografii. Realizując reportaże ślubne, naszym priorytetem jest łapanie emocji, drobnych gestów, które sprawiają, że każda uroczystość stanowi niepowtarzalne święto Miłości dwojga ludzi. Nie może być więc w naszej pracy mowy o działaniu według jakiegoś wzorca, czy szablonu. Oryginalność to słowo-klucz do naszego podejścia do pracy. Założyliśmy bloga, by móc na bieżąco prezentować nasze pomysły na fotografię ślubną.
Fotografia jest dla nas pasją, wyzwaniem i miłością.
Pozdrawiamy wszystkich odwiedzających!

Jeżeli chodzi o miłość, nie może być mowy, by było jej zbyt dużo.
Pierre Beaumarchais
Dlatego kochamy coraz bardziej, myślimy, czekamy, tęsknimy, ale, żeby nie wpaść w patetyczny ton, dodam również - śmiejemy się i bawimy. Ślub i wesele Małgosi i Piotra to nieustanne wybuchy - to wzruszenia, to śmiechu, to… z armat! Tak bowiem, została przywitana Para Młoda u wrót Białej Wilczycy - wyraziście; tacy są obydwoje, taka jest Miłość.
Po kilku dniach spotkaliśmy się ponownie, aby w plenerze na spokojnie uwiecznić to, czego nigdy nie może być zbyt dużo…


W Kryspinowie towarzyszyła nam bokserka Saba, której żywiołem było pływanie i, jak widać, pozowanie do zdjęć…

Następna strona »
|
|